
Dodano: 09/10/09
Autor: Robert Szymacha
W dniach 23–24 maja br. w austriackiej części Alp, w okolicach Schladming, odbyła się impreza Talbach Tage.
Jak większość tego typu imprez kajakarskich, jest to przede wszystkim pretekst do wspólnego spotkania kajakarzy z całej Europy i wspólnego pływania na górskich rzekach, wymiana doświadczeń kajakowych i poznawanie nowych odcinków rzek. Na miejsce przyjechała blisko setka osób, głównie z Niemiec i Austrii, ale także dziesięcioosobowa grupa z Polski.
Głównym punktem imprezy miało być opływanie rzeki Untertalbach, a właściwie dwukilometrowego trudnego odcinka (w sześciostopniowej skali WhiteWater: WW 5), biegnącego w dużej części w kanionie. Niestety, kajakarstwo górskie jest bardzo podatne na zmiany poziomów wody i każda rzeka może być pływana tylko przy określonym przedziale ilości wody – może być jej za mało, a z drugiej strony może być jej tak dużo, że pływanie staje się zbyt trudne i/lub niebezpieczne. Na Untertalbach stan wody pozwalał na pływanie, ale był bardzo wysoki, co dodatkowo podnosiło stopień trudności. Stąd z kilkudziesięciu osób, które przyjechały na miejsce, na rzekę zeszło tylko sześć z nich. Pozostali pojechali na inne rzeki w okolicy.
Dzięki olbrzymiej ilości rzek górskich w Alpach można tam pływać praktycznie od wiosny do późnej jesieni. Nawet jeśli na niektórych rzekach w rejonie jest zbyt duża lub zbyt mała ilość wody, można znaleźć inne (w okolicy kilkudziesięciu kilometrów), na których poziom jest odpowiedni. I tak podczas wyjazdu pływaliśmy w dolinie rzeki Sölk, na rzekach Klein Sölk (WW 3-3+), Gross Sölk (WW 3-4+), i kończąc na kanionie Sölk (WW 4-5), rzeki powstającej z połączenia dwóch powyższych. Następnym punktem był Rettenbach (WW 4), a na zakończenie wyjazdu Schwarzbach w okolicy miejscowości Lofer (WW 4-5).
Rzeki alpejskie są bardzo urozmaicone, począwszy od takich z dużą masą wody, na których trzeba dobrze manewrować pomiędzy odwojami (obszar cofającej się wody za progiem na rzece), aż po niewielkie, z dużym spadkiem w postaci wysokich „dropów” (progów), kilkumetrowych wodospadów oraz slajdów.
Kajakarstwo górskie uprawiane na trudnych rzekach alpejskich nie polega jedynie na technicznych umiejętnościach pływania w kajaku, ale przede wszystkim na właściwej ocenie zagrożeń na rzece. Podstawą jest tutaj oglądanie miejsc z brzegu (może to być długa sekwencja z dużym spadkiem, wysoki wodospad, etc.) i podejmowanie przez kajakarza decyzji, czy widzi możliwość przepłynięcia w taki sposób, aby nawet w przypadku popełnienia niewielkiego błędu wszystko odbyło się bezpiecznie. Na takich miejscach ustawiana jest często asekuracja na brzegu rzeki (przez innych kajakarzy), która ma pomóc w przypadku zaistnienia pomyłki, i która może np. wyłowić człowieka po kabinie (tj. opuszczeniu kajaka, gdy nie ma już innych możliwości). W przypadku gdy ktoś nie czuje się na siłach, aby przepłynąć wybrane miejsce, pozostaje jego obniesienie i zejście na wodę poniżej niego. Dzięki takiemu podejściu można bezpiecznie pływać na kajakach nawet rzeki trudne i bardzo trudne.
Oczywiście, aby potrafić ocenić przeszkody, przede wszystkim potrzebne jest doświadczenie i pływanie rzek o zróżnicowanych trudnościach. Nikt nie zaczyna swojej przygody z kajakarstwem górskim na rzekach trudności WW 5. W Polsce istnieje możliwość pływania głównie na rzekach dużo łatwiejszych, począwszy od Przełomu Dunajca w Pieninach (WW 1), poprzez Białkę w Tatrach (WW 2), aż po Kamienną w Karkonoszach (WW 3-4).
Pływanie po rzekach alpejskich, zwłaszcza w towarzystwie najlepszych kajakarzy z Europie, jest zupełnie nieporównywalne z tym, co można doświadczyć w Polsce. Z pewnością na kolejne podobne zloty będzie się wybierało coraz więcej osób z Polski, dzięki rosnącej popularyzacji tej formy turystyki także u nas. Z niecierpliwością czekamy na informację o kolejnej imprezie.












