
Dodano: 30/08/09
Autor: Tomek Daktera
W tym roku postanowiłem aktywniej spędzić wakacje, poświęcając każdą wolną przerwę między zawodami Forda na ostrą jazdę na kajcie. Zacząłem już po pierwszej eliminacji w Chałupach trzytygodniowym pobytem na Rodos.
Na szczęście bilety na samolot były bardzo tanie, a sam pobyt pomimo spartańskich warunków okazał się bardzo owocny i ciekawy. Koszty wyżywienia na Prasonisi nie są niestety tanie. Serki z miodem pozwalały mi trzymać linię, a sporadycznie wyhaczeni do nauki kursanci ratowali, zapraszając na sytą kolację.
Na szczęście wiatr wiał stale ze zmienną siłą, umożliwiając mi stały trening na kajtach o różnej powierzchni. Akwen na Prasonisi oceniam jako rewelacyjny. Można pływać na wodzie płaskiej i zafalowanej. Trening zaczynałem wcześnie rano i korzystałem z zupełnie pustego akwenu. W czasie największego tłoku robiłem sobie przerwę, aby wyjść jeszcze raz na wodę późnym wieczorem. Po trzech tygodniach wróciłem na następną eliminację Forda do Rewy.
Odbyty trening pozwolił mi uplasować się w klasyfikacji generalnej Ford Kite Cup na trzeciej pozycji. Nie ukrywam, że było to jedno z moich marzeń i czeka mnie naprawdę dużo pracy, aby ten wynik utrzymać. W następnych numerach opowiem o moim treningu w Egipcie oraz Danii.












