
Dodano: 29/01/10
Autor: Marek Słodownik
To jeden z najbardziej znanych jachtów na świecie, choć ściga się właściwie tylko w Australii.
Zwycięzca prestiżowych regat Rolex Sydney-Hobart z 2003 roku, zdobywca drugiego miejsca w tym roku oraz dwukrotnie trzeciego. Skandia, super maxi z antypodów. Zbudowana według projektu Dona Jonesa jesienią 2003 roku jest szóstym jachtem Granta Wharingtona, biznesmena z branży budowlanej, dla którego żeglarstwo jest chyba ważniejsze niż praca.
Aby dokończyć jacht, sprzedał dom. Jak przekonał do tego żonę – pozostaje tajemnicą. W 2003 roku Skandia triumfowała w regatach Sydney-Hobart. Rok później Wharington bezskutecznie bronił tego zwycięstwa. Wskutek usterki technicznej stracił kil. Całą światową prasę obiegły wówczas zdjęcia jachtu dryfującego do góry dnem, pozbawionego płetwy balastowej i załogi, która ewakuowała się na tratwę. Jacht odzyskano, ale sprawa znalazła swój epilog w sądzie – Wharington pozwał projektanta jednostki. Chociaż nikt nie dawał mu szans na zwycięstwo, biznesmen wygrał sprawę z Jonesem. Relacje pomiędzy obu panami pozostają od tego czasu dość chłodne. Nie przeszkadza im to w kontynuowaniu współpracy i to dość intensywnej, skoro coroczne prace modernizacyjne nadzorowane są przez tego samego konstruktora.
Z bliska
Skandia to jacht bardzo szybki. Potrafi płynąć szybciej, niż wynosi prędkość wiatru, co w tej kategorii jest rzadkością. Zmienia swoje parametry corocznie, ale szkielet pozostaje ten sam. Na jachcie dwukrotnie wymieniano płetwę balastową, dodano 3-metrowy bukszpryt, poprawiano płetwy sterowe, zmieniano layout kokpitu. Ciekawostką jest maszt. Kiedy powstawał, miał 37 metrów wysokości i był najwyższy w swojej klasie. Oczywiście nie o rekordy tu chodziło, a o sprawność takielunku i szybkość łodzi.
Kiedy rywale niemal doścignęli ambitnego żeglarza, ten zdecydował się na maszt o wysokości 41 metrów. Dzięki temu zabiegowi grot ma powierzchnię większą o 59 mkw., ale konieczne było zastosowanie podwójnych baksztagów w miejsce pojedynczych, jakie były w poprzednim wcieleniu. Oczywiście eksperymenty z masztem wymusiły również wymianę płetwy balastowej. W 2003 roku ważyła prawie 16 ton i była najdłuższą i najcięższą w klasie super maxi. Później dołożono jej prawie metr długości i prawie tonę masy w bulbie, co spowodowało, że rekord znów należał do Skandii. Płetwę można było wychylić aż do 40 st., co także było imponującym i niespotykanym wynikiem.
Rok temu zdecydowano się jednak na krok dość ryzykowny – ponownie zmniejszono długość i masę płetwy balastowej, dzięki czemu jacht zachowuje się lepiej w słabych wiatrach. Armatorowi wciąż było mało, postanowił więc zabrać się za kadłub. W 2006 roku zmienił profil części podwodnej w sekcji rufowej, dodał również większe klapy w części dennej, które stabilizowały kadłub na wolnych kursach. Podniósł burty na rufie, przez co jacht stracił swą charakterystyczną linię, ale sylwetka nabrała twardości. Dzięki rozmaitym sztuczkom długość linii wodnej przedłużono o prawie 3,5 metra, co wymusiło z kolei przebudowę części dziobowej i modyfikację bukszprytu. Jacht jest zautomatyzowany – ma elektryczne kabestany, co ułatwia prace pokładowe. Skandię wyposażono w elektrycznie sterowany mechanizm uchylnego kila, którego konfiguracja i masa odpowiada 18 osobom balastującym na burcie w bejdewindzie.
Podstawowe dane techniczne: długość całkowita 30 m szerokość całkowita 4,98 zanurzenie 5,55 masa jachtu 29 ton masa balastu 14,8 wysokość masztu 41 m












