Wakacje Yachting Club Ubezpieczenia Travel Team
     
  H2O magazyn sportów wodnych  
   
 
Dahab – mekka dla nurków

Dodano: 29/07/10
Autor: Rudi Stankiewicz, www.underwater-travel.pl

Zimny powiew nadchodzącej zimy niczym zwiastun ciężkich, chłodnych dni dał znak na początku listopada 2008. Ponure pluchy wciskają nam jesienną depresję w głowy. Zimno, ponuro, ok. 7 stopni Celsjusza i ciemno robi się jakoś przed 17, a w telewizji ciągłe reklamy kropli do nosa i grrr… proszków do prania.

Aż tu nagle... pojawia się myśl i szansa wybrania się do ciepłego Egiptu. Szybko w myślach robię bilans strat i zysków: tu zimno, tam ciepło, tu pochmurnie, tam ciągłe słoneczko, tu ciepłe kapcie, tam leżaczek z piwkiem pod palmą, tu blade twarze, tam piękna, pachnąca opalenizna, tu pewna grypa, tam barwna rafa koralowa – nie ma co, trzeba jechać!
  I tak pojechaliśmy po wspaniałą przygodę do mekki dla nurków – Dahab. To miasto jest tym dla nurków, czym dla alpinistów Yosemite National Park w Kalifornii, a w nim góra El Captain lub w Polsce Zerwa, czyli wspaniała, mrożąca krew w żyłach od samego wyglądu Kazalnica Mięguszowiecka tudzież Raptawicka Turnia.

Dahab to mała miejscowość 100 km na wschód od Sharm El Sheikh – jednego z najbardziej znanych kurortów turystycznych Egiptu. Te dwie miejscowości różnią się znacząco. To tak, jakby porównywać Władysławowo z Gdańskiem.
Miejscowość jest urocza i jeśli ktoś lubi klimaty małomiasteczkowe, by nie rzec wiejskie, nie lubi tłoku, zgiełku wakacyjnego, to w Dahab zakocha się od pierwszego wejrzenia. Zresztą nie znam nurka, który by mówił źle o Dahab.
A wszystko za sprawą Blue Hole i Canyon. To te dwie dziury w rafie, które dostarczają niepowtarzalnych emocji i które trzeba koniecznie zobaczyć w swoim życiu nurkowym.

Warto też wspomnieć o restauracjach z pysznym jedzeniem przy deptaku. Polecam szczególnie Friends i Ali Baba z niepowtarzalnym klimatem pod palmami na brzegu morza oraz Adams – to ta, gdzie jest najtańsze piwo, a jak dobrze zagadamy, to i kolejkę właściciel postawi za darmo. Sharks to restauracja, która jest otwierana po południu, ale warto poczekać, gdyż kucharz jest mistrzem, a tiramisu... palce lizać.
Nieopodal deptaka, po drugiej stronie mostka (jeden jedyny), jest bazar, na którym znajdziemy wszystkie możliwe pamiątki, ale jest tam też specjalne miejsce, gdzie podają see food. Wygląda to trochę jak bar kolejowy, ale potrawy są pierwsza klasa i zdecydowanie tańsze niż na głównym deptaku.

Chyba wszyscy nurkowie słyszeli już o Planet Divers, tj. centrum nurkowym, które obsługuje rzesze nurków z Polski.
My też mieliśmy zorganizowane nurkowania przez nich. Spanie w hotelu Helnan. Niestety, nieco na uboczu centrum Dahab, ale można się tu przemieszczać taksówkami za nieduże pieniądze.
Zaczynamy nurkowaniem 15 listopada od tradycyjnego „check dive’a” (sprawdzającego umiejętności nurków). Nasz Divemaster, Kasia, która jeszcze w kwietniu 2008 robiła w Millennium Divers pierwsze kroki w świat podwodny, a teraz już bardzo rygorystycznie podchodziła do spraw bezpieczeństwa pod wodą, starała się pokazać jak najwięcej i sprawić, aby każde nurkowanie uwieńczone było sukcesem emocjonalnym. I stanęła na wysokości zadania.
Zawsze szczegółowy plan nurkowania pozwolił uczestnikom wyjazdu wiedzieć, gdzie, co, jak i kiedy zrobić powinien.
Nie było szansy, żeby zgubić się pod wodą – groźny palec Divemastera od razu był widoczny nawet przez stado kolorowych, odciągających uwagę ryb.

Pierwsze zejście do wody to tzw. Light House. Widoczność dobra, około 25 metrów. Na 100 proc. spotkamy tu pipefish, a przy odrobinie szczęścia koniki morskie. Płynąc w prawo, dopłyniemy do rafy koralowej, w której spotkać możemy mureny i wiele kolorowych rybek, których nazwy i odmiany trudno spamiętać. Light House to też jedyne miejsce w tej okolicy, gdzie można zobaczyć trawę morską. Rafa ciągnie się daleko, ale pamiętamy, że dopływając do cypla, możemy spotkać silny prąd – zawracamy.
Na drugie nurkowanie jedziemy jeepem poza miasto. Sprzęt ładujemy na pick-upa i w drogę.
Shark’s Cave. Wydawać by się mogło, że emocje będą jak z filmu „Szczęki II”, ale nie, to zwykły chwyt marketingowy. Rafa, jakich wiele w Morzu Czerwonym, może nieco bardziej zniszczona. To właśnie tu pierwszy raz w życiu zobaczyłem wspinające się po rafie liliowce, które wypełzały ze swoich kryjówek i aktywnie przemieszczając się, dowodziły, że naprawdę są zwierzętami.

Kolejny dzień, kolejne atrakcje. Caves – to bardzo urozmaicone miejsce – groty, jaskinie, groźnie opadająca rafa do znacznych głębokości. To tu wyszedł przywitać nas mały żółw już w pierwszych minutach nurkowania. Spotkaliśmy też ogromną nadymkę (ang. Puffer fish), nieustannie towarzyszące naszym nurkowaniom Unicorn fish oraz bardzo liczną kolonię skrzydlic tuż u wejścia do wody. Wejście to jakby skok z półki, pod którą znajduje się malownicza grota. Wadą tego miejsca jest to, że przy dużej fali dość trudno wyjść z wody. Na prawo od wejścia widać jaskinie, a na głębokości 12,8 metra spotkać można rzadki czerwony ukwiał, oczywiście z błazenkiem, znanym bohaterem filmowym o imieniu Nemo. Należy dodać, że Nemo (ang. Anemonefish) z Morza Czerwonego różni się od bohatera filmowego jednym paskiem, właściwy ma ich 3, nasz 2. A tak nawiasem mówiąc, ukwiał bez błazenka w Morzu Czerwonym… to raczej niemożliwe.

Tego samego dnia nurkujemy także w miejscu zwanym Three pools. Jednak zniszczone przez nieumiejętnych poprzedników koralowce powodują, że lepiej to miejsce sobie odpuścić.
Rick’s Reef to nurkowanie w prądzie. Trochę dalej za znanym i lubianym kanionem. Wchodzimy po rafie w nieoznaczonym miejscu i prąd niesie nas w kierunku kanionu. Całe nurkowanie zajmuje około 40 minut. Po drodze, jak to podczas nurkowania w prądzie, przesuwają się nam kolorowe dziwy tego słonego morza. Mnie najbardziej utkwiły w pamięci liczne kolonie Basslet fish, pomarańczowe, małe rybki znane pod polską nazwą jako papużaki. Olbrzymia murena uświadomiła mi jednak, że rafa to jednak coś, co pożera się nawzajem. Życie i śmierć przeplata się tu nieustannie, zostawiając przy życiu najsprytniejsze jednostki.
Nadszedł dzień, w którym zanurkujemy w sławnym Canionie. Najciekawszym zjawiskiem tego nurkowania będzie dla mnie ogromna ilość wydobywających się bąbelków powietrza z dna morskiego. Wygląda magicznie. Wejście do jaskini jest dość duże i można płynąć całą grupą, zachowując oczywiście pełen odstęp i zasady poruszania się w jaskiniach. To głębsze wyjście z jaskini znajduje się na 55 metrach. Drugie wyjście z kanionu jest płycej – na około 12 metrach i właśnie tam większość nurków wychodzi z tej jaskini. To miejsce robi wrażenie.
Wejście do jaskini jest na 20 metrach głębokości, a dno znajduje się na 30 metrach i już przez to nurkowanie powinno być traktowane, jako przeznaczone dla tych bardziej opływanych.
Podczas nurkowania spotkaliśmy skorpenę czarcią (ang. Devil Scorpionfish) i sprytnie maskującą się solę. W zasadzie czarcie skorpeny są dość rzadko spotykanymi rybami w innych częściach świata, gdzie miałem okazję nurkować, trzeba jednak przyznać, że w Dahab jest ich naprawdę sporo. Niemal za każdym razem możemy spotkać co najmniej jedną, czasem kilka różnych rozmiarów i kolorów. Dosłownie tuż obok kanionu zaczyna się drugie miejsce nurkowe zwane Coral Garden.
Rafa ta jest jednym z najpiękniej zachowanych zakątków okolic Dahab. Na głębokości około 15 metrów gwałtownie opada w dół, potem znów łagodnie i już ciągnie się do głębokości uwielbianych przez nurków technicznych. Jeśli chcemy zobaczyć wspaniałe formy koralowców, to miejsce jest godne polecenia. Ja widziałem olbrzymią nadymkę i kilka gigantycznych muren. Bez dwóch zdań Coral Garden należy zobaczyć.
Bells – to miejsce, który każdy nurek winien zobaczyć przy okazji nurkowania na Blue Hole. Nurkowisko to jest pasjonujące, ale przeznaczone dla osób bardziej zaawansowanych ze względu na trudności techniczne.
Wchodzimy do jaskini w kształcie dzwonu. Wejście jest tuż przy brzegu, gdzie zobaczyć można dziurę w skale, w której 3 nurków jest w stanie utrzymać się na powierzchni wody. Pojedynczo zanurzamy się nogami w dół. Opadamy na dno jaskini, które znajduje się na 28 metrach. Ostatnie kilka metrów jest otwarte od strony morza i kończy się piaszczystą półką. Po wypłynięciu z jaskini okazuje się, że znajdujemy się przy pionowej ścianie, a przy dobrej widoczności widać piaszczyste plato na głębokości około 60 metrów.
 Płyniemy wzdłuż ściany, mając ją po prawej stronie. Po około 20 minutach dopływamy do tak zwanego siodełka, a jest to mały przesmyk na głębokości 7 metrów, który doprowadzi nas do Blue Hole. Z racji małej ilości powietrza po około 30 minutach nurkowania kończymy, opływając jedną stronę błękitnej dziury na niezbyt dużej głębokości. Nurkowanie jest niepowtarzalne ze względu na pionowe ściany i bezmiar wielkiego błękitu. Koralowce zachowane w dobrym stanie szczególnie na większych głębokościach.
Blue Hole – studnia w rafie koralowej opadająca do głębokości rzędu 100 metrów jest tak specyficznym miejscem, że niejednego nurka zwiodła swoim pięknem i cichym, kuszącym głosem, dochodzącym z głębi, a słyszanym tylko przez nielicznych. Ten głos mówi: „chodź do mnie”. Na 50 metrach bowiem jest przejście na otwarte morze i to właśnie chęć przedostania się przez ten tunel była powodem niejednego wypadku, o czym świadczą płyty pamiątkowe nurków, którzy zginęli w tym miejscu. Powody były różne, ale jedno jest pewne – każdy powinien znać swoje możliwości.
Zachodnia część ściany Blue Hole ma mały dostęp promieni słonecznych, stąd też ilość koralowców jest ograniczona. Tę część porównałbym do pionowych ścian wyspy Dugi Otok w Chorwacji. Podobieństwo jest uderzające.
Każdy chce zobaczyć to miejsce choć raz. Nic więc dziwnego, że całe rzesze nurków i snurkelistów borują wzdłuż i wszerz, w dół i do góry w tym niezapomnianym miejscu.
Wyśmienite warunki, łatwe zejście do wody, bliskość względnej infrastruktury powodują, że jest to raj dla nurków technicznych, którzy niczym muchy do lepu przyjeżdżają tu z całego świata, aby doznać tej rozkoszy pogrążania się w błękitnej czeluści. Podczas tego nurkowania widzieliśmy też trening nurków bezdechowych, tzw. freediverów, którzy w ramach rozgrzewki schodzili wzdłuż liny opustowej na głębokości rzędu 30 metrów.
Dużych ryb czy zwierząt tu nie spotkamy, ale ślimaki, krewetki i niecodzienne formy gąbek.

Ostatniego dnia fundujemy sobie wyprawę na wielbłądach w miejsce zwane Little Blue Hole. Długo jadąc jeepami, w końcu przesiadamy się na wielbłądy po uprzednim obładowaniu zwierzaków całym sprzętem nurkowym. Muszę przyznać, że klimat tej wycieczki jest egzotyczny. Wielbłądy są własnością Beduinów, którzy czekają na nas w miejscu, gdzie już żaden pojazd nie jest wstanie jechać dalej ze względu na skały i niedostępność cywilizacji.
Po dotarciu na miejsce Beduini przygotowują nam obiad i herbatę po beduińsku, specyfik robiony z zioła rosnącego tylko na pustyni na Synaju. To wszystko jest tak pyszne, szczególnie po nurkowaniu, że każdy bierze dwie dokładki.
Samo nurkowanie sprowadza się do przepłynięcia przez coś w rodzaju miniatury Blue Hole, tej na wschód od Dahab. Wypływając na otwarte morze, przepływa się przez wspaniałe i gigantyczne formacje koralowców stołowych. Miejsce jest łatwe pod względem nurkowym, ale płynięcie nad tymi koralami wymaga od płetwonurka niemalże perfekcyjnej pływalności. Jak mogą wyglądać koralowce po wizycie niedoświadczonych nurków, mieliśmy przecież okazję przekonać się na Three Pools. Miejsce to jest na szczęście na tyle daleko, że niewielu nurków tu trafia. Niemalże nie widać obecności człowieka.
 
W drodze powrotnej kupiłem na jednym ze straganów Dahab zioła do herbaty po beduińsku. Raczę się nią w zimowe wieczory, wspominając właśnię tę wyprawę.
Wrócimy tu na pewno, a wszystkich chętnych zabierzemy.

 
     
 
 
Spis treści Magazynu H2O
Extremalnie
Pod wodą
Na wiosłach
Pod żaglami
Na silniku
Redakcja
Oferty tematyczne
Wycieczki objazdowe
Na Wczasy Autokarem
Yachting club


Turcja
Kleopatra Inn
starstarstar
799
Side Miami Beach
starstarstar
799
Gunes
starstarstar
890

Egipt
La Perla
starstarstar
899
Montillon Grand Horizon
starstarstarstar
957
Top Choice Viva
starstarstar
963

Grecja
Esplai
starstarstar
1049
Bon Repos
starstarstar
1049
Continental
starstar
1114


 
TASK Travel Team
ul. Macedońska 26
02-761 Warszawa
tel: 022 374 65 10
e-mail: info@tasktravel.com.pl
 

Zakwaterowanie:



Miejsce wyjazdu: