Wakacje Yachting Club Ubezpieczenia Travel Team
     
  H2O magazyn sportów wodnych  
   
 
Brazylia

Dodano: 29/07/10
Autor: Mariusz Korlak

Brazylia od kilku dobrych lat stała się hitem wśród miejsc wybieranych przez kitesurferów. W zasadzie trudno się temu dziwić. Prognozy wiatrowe w sezonie są stałe, a brak wiatru to prawdziwy ewenement. Woda jest ciepła, do wyboru mamy mnóstwo spotów, gdzie można popływać zarówno na płaskiej wodzie, jak i na falach.

Znużony nieciekawą końcówką roku w Polsce planowałem budżetowy trip na początku stycznia. Wybór nie był duży, bo tak naprawdę ograniczał się do Egiptu bądź Fuerteventury, gdzie niespecjalnie już wiało. Nie nastawiałem się zatem na spędzanie każdego dnia na wodzie, jednak plan ucieczki od zimy i polskich mrozów napawał mnie optymizmem.

Przełom nastąpił tuż przed Nowym Rokiem. Widocznie moje, wciąż jednak utrzymujące się na krawędzi poprawności zachowanie zostało gdzieś na górze dostrzeżone i w świątecznej promocji udało mi się kupić bilety do Brazylii. Zapłaciłem za nie nieznacznie więcej niż za podróż do Egiptu – kto by nie skorzystał z takiej okazji... Po kilku dniach ostrych przygotowań i walk z przeciwnościami znalazłem się na pokładzie samolotu linii lotniczych Air Italia. Z biletem powrotnym w jednej ręce i quiverem ze sprzętem w drugiej udałem się w daleką podróż do tej części świata, którą znałem jedynie z opowieści.

Świat jak się okazało jest bardzo mały. Już na lotnisku spotkałem Jurka Koryckiego i Maćka Boszko, którzy wybierali się na dwumiesięczny trip po brazylijskim wybrzeżu. Do naszego teamu dołączyła świeża znajoma z samolotu, Ania Stylińska, i obładowani sprzętem na dwa samochody ruszyliśmy do Paracuru.

Paracuru jest małym turystycznym miasteczkiem położonym nad brzegiem oceanu, jednym z większych ośrodków kitesurfingowych w okolicach Fortalezy. Najbliższy spot Qubramar oddalony jest o około 4 km od centrum, a zaledwie dwadzieścia minut drogi dzieli Paracuru od Taiby – obszernej laguny z płaską wodą. Kolejne dwie laguny możemy znaleźć o niecałą godzinę dogi. Pierwsza z nich to położona na północy Lagoinha (jeziorko osiołków), druga Cauipi leżąca na południu.
Centrum Paracuru to duży rynek z mnóstwem knajp i różnego rodzaju sklepików. Wokół niego można znaleźć dziesiątki różnego standardu posaud, gdzie nocleg kosztuje już od 30 zł. Rynek zaczyna tętnić życiem dopiero po zmroku. Po godzinie dwudziestej trudno znaleźć wolne miejsce w jakimkolwiek ogródku, a Polacy chętnie spotykają się w przytulnej knajpce Vento Brasil.

Hotel, restaurację i szkółkę otworzył tu Piotr Wysocki. Inwestycja ma się całkiem dobrze, gdyż mimo że Vento jest jednym z największych hoteli w Paraduru, nie jest łatwo zarezerwować tam miejsce. Od kilku lat działki w Brazylii sprzedają się jak świeże bułeczki. Obecnie Polacy to druga po Brazylijczykach nacja zamieszkująca Paracuru.
Quebramare to spot, na który z Paracuru można dojechać w dziesięć minut taksówką. Znajduje się na nim szkółka Vento, którą prowadzi Piotr Syc. Z bazą sąsiaduje tawerna, „salon masażu” i „kite klinika”. Plusem tego miejsca jest też przechowalnia, dzięki której nie trzeba dzień w dzień podróżować ze sprzętem.
Quebramare to typowo wave’owy spot. Fale są tu długie i łamią się znakomicie. Akwen wypłaszcza się jedynie przy odpływie, który nie trwa dłużej niż 2–3 godziny w trakcie dnia. Tawerna serwuje przepyszne owoce morza, a zimne piwo doskonale relaksuje nawet po najbardziej męczącej sesji.

Kolejnym spot godny polecenia to Cauipi. Jest to duża laguna, a w zasadzie ujście rzeki, położone nieopodal Cumbuco. Cauipi podzielone jest na dwa akweny, przez co nigdy na wodzie nie ma większego tłoku. Nie brakuje tu też klimatycznych knajpek, w których możemy się zrelaksować po pływaniu.
Ostatnim miejscem, które odwiedziliśmy w trakcie naszej podróży, to Guajiru. Położone jest około 130 kilometrów na północ od Fortalezy. Wybraliśmy się tam w poszukiwaniu lepszego wiatru, a przy okazji postanowiliśmy odwiedzić nową polską bazę Surf Village. Guajiru ma niepowtarzalny klimat. Znajdują się tu jedynie małe posaudy i niewielkie resorty. Miejscowość okolona jest tysiącami palm oraz bajecznymi wydmami. W Paracuru drażniły mnie otaczające wszystko 3–4-metrowe mury, a tu powaliła mnie przestrzeń.
Surf Village to szkółka oraz miniresort otwarty w zeszłym roku przez Darka Marchewkę. Baza położona jest nad brzegiem oceanu, niecałe dwieście metrów od niej oddalone są bungalowy przeznaczone dla gości. Nieodzownym elementem brazylijskiej architektury są baseny, które w otoczeniu palm sprawiają, że w jednej chwili zapomnisz o wszystkich problemach. Szkolenia odbywają się na oddalonym o cztery kilometry jeziorku osiołków. Płytka woda, rozległy akwen i niewielki tłok sprawiają, iż jest to jeden z najlepszych spotów, który odwiedziłem.
Brazylia to wspaniałe miejsce. Niesamowita plaża, słońce i piękne kobiety. Czułem się tam prawie jak w domu. W trakcie kilku pierwszych dni spotkałem tam więcej znajomych twarzy, niż przez ostatnie miesiące spędzone w Wawie. Brazylię polecam każdemu. Pamiętajcie, że sezon zaczyna się tu w lipcu, a kończy w styczniu.
Konkurs

Wygraj gadżet prosto z Brazylii ufundowany przez Surf Village. Odpowiedz na pytanie: Od ilu lat na rynku dostępny jest Magazyn H2O? Wyślij e-maila na adres: mariusz@h2o-magazyn.pl. Pierwsze dwanaście osób, które wyślą poprawną odpowiedź, otrzyma koszulki bądź czapki.

 
     
 
 
Spis treści Magazynu H2O
Extremalnie
Pod wodą
Na wiosłach
Pod żaglami
Na silniku
Redakcja
Oferty tematyczne
Wycieczki objazdowe
Na Wczasy Autokarem
Yachting club


Turcja
Kleopatra Inn
starstarstar
799
Side Miami Beach
starstarstar
799
Gunes
starstarstar
890

Egipt
La Perla
starstarstar
899
Montillon Grand Horizon
starstarstarstar
957
Top Choice Viva
starstarstar
963

Grecja
Esplai
starstarstar
1049
Bon Repos
starstarstar
1049
Continental
starstar
1114


 
TASK Travel Team
ul. Macedońska 26
02-761 Warszawa
tel: 022 374 65 10
e-mail: info@tasktravel.com.pl
 

Zakwaterowanie:



Miejsce wyjazdu: