
Dodano: 03/10/09
Autor: Artur Druszcz, Mariusz Korlak
Jakiś czas temu spotkałem się ze znajomymi zajmującymi się sprzedażą kite’ów jednej z ważniejszych firm na rynku. Zapytali mnie, czy jako dystrybutor wakeboardów mógłbym napisać niewielki artykuł do H2O o wakeboardingu i wakeskatingu.
Wydawało mi się to wyjątkowo proste, gdyż dla ludzi z naszego kręgu to pewnego rodzaju styl życia, do którego nikt nigdy nas nie namawiał i przyszedł jak „big love”. Cóż, zadanie z serii wiem wszystko, nie jest proste do opisania, to tak jakbyśmy mieli napisać o tym, jak chodzimy, biegamy lub jeździmy na rowerze. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że docieramy do osób, które mają już za sobą pierwsze kroki w wakeboardingu i do takich, którym to nic nie mówi. Więc pierwszy z serii artykułów będzie zupełnie lightowy, opisujący początki wakeboardingu, głównych graczy, pro riderów i miejscówki, gdzie można popływać.
W następnych artykułach będę chciał odpowiadać na Wasze pytania dotyczące tego sportu. Rozmawiałem już z wakeboardingowym guru – Jimmy Redmondem – wiedzącym wszystko o dobraniu odpowiedniej deski i wiązań. Więc prośba o pytania dotyczące wake, doboru sprzętu i wszystkiego, co związane z tym sportem. Patrząc na początki wakeboardingu, wydaje mi się, że powstał tak, jak wszystkie inne, ponadczasowe wynalazki – po prostu z nudy. Brak wiatru, fali i nadmiar wolnego czasu doprowadziły do narodzin tej dyscypliny sportu. Oczywiście pierwsze deski i wiązania zdecydowanie różniły się od tych, które są obecnie używane. Niemniej jednak wakeboarding stał się szybko popularny i obecnie uznawany za najbardziej kultowy sport na świecie.
Od dawna jest już samodzielną dyscypliną sportową, jedną z niewielu w Ex Games. Ci, co już go pokochali, nie zwracają uwagi na wiatr czy fale, tylko na to, jak wysoko i daleko mogą skoczyć. Co więcej powiedzieć o wakeboardingu – jest to deska z wiązaniami w obsłudze przypominająca trochę snowboard. Normalnie pływamy za motorówką lub skuterem wodnym, wykorzystując powstający kilwater do wybicia i skoków. Oczywiście ideałem jest duża motorówka z wieżą, dzięki której możemy wybijać się znacznie wyżej. Wszyscy wiemy, że to jednak drogie rozwiązania. Kompromisem są wyciągi nart wodnych, na których dzięki wysoko zawieszonym linom możemy wykonywać wszystkie tricki. W Polsce niestety mamy tylko dwa wyciągi: w Lublinie i Augustowie. Ten najbardziej znany, z grupą prawdziwych pasjonatów, znajduje się w Lublinie.
W kolejnych artykułach będę chciał przybliżyć Wam ten obiekt i ludzi tam szalejących. Co do producentów, to tak naprawdę jest tylko 3 poważnych graczy: Liquid Force z 50-procentowym udziałem w światowym rynku, Hyperlite i Ronix (nowy poważny gracz) i mniejsze jak: CWB, Jobe i te zupełnie nieznane, pojawiające się równie szybko, jak znikające. Tak jak w każdej dyscyplinie sportowej, sprzęt odgrywa ogromną rolę. Ważnym czynnikiem jest jego waga, ukształtowanie kanałów wodnych, ilość finów, jakość trzymania wiązań, ale o tym wszystkim już wkrótce. Mam nadzieję, że udało mi się Was zainteresować tym sportem. W przyszłości przybliżę sylwetki pro riderów, może nawet uda mi się z nimi porozmawiać. Artur Druszcz, Mariusz Korlak (m.korlak@h2o-magazyn.pl)












